'Music'

II Festiwal Teatrów Muzycznych

2009.05.02 14:06 | Music, Theatre | brak komentarzy »

II Festiwal Teatrów Muzycznych to cykliczna impreza organizowana przez Teatr Muzyczny w Gdyni. W tym roku wydarzenie to miało miejsce w dniach 17-26 kwietnia. Na deskach TM w Gdyni, Teatru Miejskiego w Gdyni, Kwidzyńskiego Centrum Kultury i Centrum Kultury i Sztuki w Tczewie prezentowali swoje możliwości artyści zaproszonych teatrów muzycznych z całej Polski. Serwis moje-musicale.blog.onet.pl na bieżąco śledził festiwalowe wydarzenia, a recenzje poszczególnych spektakli i raporty z ważniejszych wydarzeń pojawiały się niemal z prędkością błyskawicy. Większość tekstów napisała Dagmara ‚czarownica’ Nakielska, ale znajdą się też moje fotografie i recenzje. Oto lista aktualnie umieszczonych informacji:

Warto również zajrzeć do galerii fotografii zrobionych w czasie festiwalu zarówno przeze mnie, jak i przez czarownicę.

muzyczny.org – cz. 2

2008.10.19 15:33 | Music, Personal | brak komentarzy »

„Francesco”. Premiera sezonu 2007/2008. Spektakl, który rozczarował mnie kompletnie. Wyobrażenie Św. Franciszka z Asyżu przedstawione w musicalu nie zgadzało się w żadnym stopniu z moją wizją owego świętego i jego filozofii życia. Muzycznie, fabularnie i wokalnie jest to jedno z „cięższych” przedstawień Teatru Muzycznego w Gdyni. Aktorzy na szczęście grali perfekcyjnie. W rolę Św. Franciszka wcielił się Łukasz Dziedzic. W kontekscie historii przedstawionej w spektaklu myślę, że zrobił kawał dobrej roboty. Wiem, że popularny „Franek” ma wielu oddanych fanów i generalnie jest docenianym musicalem. Do mnie jednak nie przemówił. Ktoś niestety musi zamykać stawkę, nie?

„Piękna i Bestia”. Kolejna premiera sezonu 2007/2008. Musical oparty na animowanej wersji historii o Pięknej i Bestii ze studia Disneya. Przedstawienie, które chyba znam najlepiej, bo miałem już przyjemność oglądać je trzy razy. Czwarty raz – za tydzień :) Jest to też spektakl, w którym widać chyba największą rotację aktorów. Tym sposobem widziałem już chyba każdego w swoich rolach – Piękną w wykonaniu Karoliny Trębacz i Ani Urbanowskiej, Bestię zagraną przez Jerzego Michalskiego i Sebastiana Wisłockiego, Tomka Więcka i Krzysztofa Żabkę jako Gastona i wielu innych. Pod względem muzycznym jest to jeden z piękniejszych musicali wystawiany na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni. Podobnie oceniam grę aktorską i wokalną. Generalnie spektakl jest licencjonowany, więc de facto nie odbiega od tego, co serwują nam aktorzy na Broadway’u czy West Endzie. Historia oczywiście znana – jak ktoś nie wie o co chodzi, to niech leci do wypożyczalni po „Beauty and the Beast” od Disneya i będzie miał w miarę niezły obraz tego, czego może spodziewać się w teatrze. Wspomniałem wcześniej o silnej rotacji aktorów w tym przedstawieniu. Dzięki temu można porównać różne interpretacje postaci dokonywane przez różnych aktorów i wybrać sobie „dream team”. W moim przeświadczeniu idealnym składem dla „PiB” są: Ania Urbanowska jako Piękna, za to, że zachowuje się bardziej jak skromny Kopciuszek niż Księżniczka, Jerzy Michalski jako Bestia, bo jednak jest lepszy wokalnie i jego solowe popisy po prostu powalają, Tomek Więcek jako Gaston, bo ma niesamowite zdolności wokalne i świetne umiejętności komediowe, Łukasz Dziedzic jako Zegar i Marek Richter jako Świecznik, bo w ich wykonaniu ta para była po prostu genialna. Do tego Dorota Kowalewska jako Pani Czajnikowa, ponieważ jej wykonanie miłosnego motywu z „PiB” jest tak przejmujące, że chyba lepiej się nie da. Tak czy inaczej polecam „Piękną i Bestię” dla każdego, w każdej obsadzie, w każdym momencie. Naprawdę pięknie zrobiony i zagrany spektakl. Nawet jeśli ogląda się go po raz kolejny, to ciągle robi wrażenie a i fajnie jest wyłapywać różne smaczki, potknięcia, ominięcia dokonywane „na żywo” przez aktorów. Spokojne drugie miejsce po „Drakuli”.

ciąg dalszy nastąpi…

muzyczny.org – cz. 1

2008.10.03 20:38 | Music, Personal | brak komentarzy »

Od razu mówię, że na początku byłem nastawiony sceptycznie. Znaczy nie, że nie lubię teatru czy „sztuki” jako takiej. Zastanawiałem się jedynie, czym miałoby się różnić to, co zobaczę, od tego, co oferowały nam w latach szkolnych popularne „wyjazdy do teatru”. Hmm… Sęk w tym, że w Białymstoku nie ma Teatru Muzycznego. W Gdyni natomiast jest i to Teatr Muzyczny z prawdziwego zdarzenia, z 50-letnią historią i wielkimi nazwiskami. Na dzień dzisiejszy byłem w gdyńskim „Muzycznym” więcej razy w ciągu ostatniego roku niż… w pozostałych latach mojego życia w teatrach w ogóle. Warto by więc podzielić się co nieco wrażeniami. Zobaczmy na czym to ja byłem a raczej na czym to my byliśmy, bo wiadomo, że do teatru nie chodzi się samemu :)

„Drakula”. O ile mnie pamięc nie myli było to 31 stycznia 2008 r. Pierwszy spektakl i pierwsze wrażenia. Musical do którego muzykę napisał nieżyjący już czeski kompozytor (m.in. filmowy) Karel Svoboda. Przedstawia losy niejakiego Drakuli. To taki wampir – jak się można domyślać :) Cała historia odbiega zasadniczo od utartego schematu znanego chociażby z prozy Abrahama Stokera. Wydaje mi się, że klimatem przypomina bardziej idee wampiryzmu przedstawioną w cyklu „Nekroskop” Briana Lumleya. Kto czytał, ten pewnie się domyśla. Tak czy inaczej fabuła jest ciekawa. Akcja dzieje się w różnych czasach a tym, który to wszystko łączy jest Drakula. Muzycznie jest to jeden z ciekawszych spektakli jakie oglądałem. Rewelacyjnie w tytułowej roli wypada Tomasz Więcek. Kolokwialnie mówiąc – ma facet możliwości wokalne i aktorskie. W roli ukochanej Drakuli – Adriany zobaczyliśmy kolejną gwiazdę „Muzycznego” – Karolinę Trębacz. Nie wiem czy jako dyletant mogę oceniać umiejętności Karoliny, ale uważam, że jest jedną z najlepszych solistek teatru. Ta para plus kilku ciekawych aktorów drugoplanowych, prosta ale nie prostacka scenografia, wyśmienita muzyka i interesująca fabuła oraz oczywiście pasjonująca tematyka wystarczyły bym uznał ten musical za mój osobisty „numer jeden”. Szczerze polecam do obejrzenia w przyszłości.

„Chicago”. Czy ktoś nie zna tego musicalu? Filmowa wersja z Renée Zellweger oraz Catherine Zeta-Jones spopularyzowała go z pewnością, tak więc i od strony zarówno muzycznej jak fabularnej nie jest to żadna niespodzianka. No, ale co innego ekran kinowy, a co innego deski teatru. Na „Chicago” byliśmy w marcu. Więzienne kraty „and all that jazz”. Pod względem klimatu niewiele jest tak dobrych musicali. Jako Velma Kelly wystąpiła Dorota Kowalewska a w Roxy Hart wcieliła się Magdalena Smuk. Obie naprawdę dobre w swoich rolach. Adwokata z pierwszych stron gazet, czyli Billego Flyna rewelacyjnie sportretował Rafał Ostrowski. Moje dwie ulubione sceny, to słynna piosenka „Celofanowy gość” w wykonaniu Andrzeja Śledzia i rekonstrukcja zdarzeń, gdzie swoim świetnym talentem komediowym popisał się Tomek Więcek kreując postać Freda Casleya. Niestety nie załapałem się na małą scenę „z publicznością” w której Magdalena Smuk „dobierała się” do jednego z widzów. No cóż… Może następnym razem będę te dwa rzędy bliżej ;) Dorzućmy do tego mnóstwo nagich i długich nóg, jazz i jeszcze raz jazz i naprawdę chce się przenieść w czasy przedwojennego USA z prohibicją i mafią na czele. „Chicago” na żywo – polecam równie mocno, jak filmową adaptację.

Ciąg dalszy nastąpi…

NiN zarobiło 1,6 miliona dolarów

2008.03.18 13:06 | Music | komentarze 3 »

Można się było tego spodziewać. W ciągu jednego tygodnia od premiery albumu „Ghosts” Nine Inch Nails zarobiło przeszło 1,6 miliona dolarów. Zawarto około 800 tysięcy transakcji. Wszystko – przypominam – stricte przez internet w dość liberalnym stylu. Smacznego chłopaki!

5 dolarów za Nine Inch Nails na licencji CC

2008.03.05 15:56 | Music, WWW | brak komentarzy »

Nine Inch Nails po rozstaniu się z wytwórnią wbija kolejne dziewięciocalowe gwoździe w „rynek”. Parę dni temu wydali album Ghosts I-IV. Muzycznie jest to pełna akustyka w dobrym stylu NIN. Jak ktoś kojarzy Just Like You Imagined – na przykład z trailera do 300 – to Duchy na pewno mu się spodobają. Ale ten album polecam nie tylko ze względu na walory artystyczne, lecz także na filozofię związaną z jego wydaniem. Trent Reznor postanowił wydać album na licencji Creative Commons! To po pierwsze… Po drugie – album jest prawie za darmo! 9 utworów można legalnie i bezstresowo ściągnąć w formacie mp3. Żadnych zabezpieczeń, żadnych DRMów. Cały album natomiast można kupić bezpośrednio na stronie NIN w kilku opcjach. Najtańsza – $5 za cały album w formacie mp3, flac lub iTunes. Za $10 staniemy się posiadaczami dwóch cedeków z muzyką a za $75 dostaniemy full-wypas zestaw z DVD i Blue-ray i co tam jeszcze Trent dorzuci. Osobiście skusiłem się na najtańszą wersję. Kilka kliknięć w PayPalu, trochę czekania i na dysku znalazł się 605MB zip z muzyką w formacie flac, kilkunastoma tematycznymi tapetami, „książeczką” w PDFie (no muza bez książeczki, to nie muza ;)) i grafiką do wykorzystania na stronach www (jedna z nich – poniżej). Wszystko za cenę jednej kawy w Coffee Heaven.

Tak się powinno propagować muzykę! Kasa do rączki artysty. Żadnych RIAA, MPAA, ZAIKSów!

Nine Inch Nails