Luty 2008

Let’s play (casually)… Tetris Zone

2008.02.12 23:19 | Games | brak komentarzy »

Jakby się głębiej zastanowić, to rynek gier podzielił się obecnie na dwie części. Pierwsza z nich, to wysokobudżetowe produkcje, z filmową fabułą, niesamowitymi efektami, żyłujące sprzęt na maksa, wymagające od gracza totalnego poświęcenia i oddania. Są to najczęściej hity największych wytwórni – „World of Warcraft”, „Assassin’s Creed”, „Call of Duty 4”, „Civilization IV” itp. Niestety nie każdy z nas urodził się w okolicach stanu wojennego, nie każdy tulił do snu C64, Atari ST, Amigę czy wczesne wersje peceta, nie każdy jest „no lifem” grającym w każdy potencjalny hit czy bulący sporą kasę w MMORPGach. Dla tych, którym komputer służy jedynie do pracy lub sporadycznego obejrzenia skeczu na youtube lub ściągnięcia nielegalnie kawałka Britney Spears czy filmiku z Jenną Jameson stworzono inny rodzaj giercowej rozrywki – casual gaming.

Casual gaming, to granie „ot tak sobie”. Wyobraźcie sobie, że jesteście urzędniczką w Urzędzie Skarbowym, która właśnie zrobiła sobie mocną kawę, zamknęła drzwi na klucz i pragnie oderwać się na chwilę od analizowania deklaracji PIT-37. Co taka „pani urzędniczka” robi? Włącza „Pasjansa” lub „Kierki”! Pogra sobie do momentu, gdy na dnie kubka pojawią się fusy i – miejmy nadzieję – wróci do pracy. Nie żebym namawiał panie z US do opieprzania się w pracy… Broń Boże! Ale naukowo dowiedzione zostało, że nie da się efektywnie pracować przez pełne 8 godzin. Każde działanie wymaga chwilowych przerw w których nasz umysł i ciało zajmie się czymś całkowicie innym niż dotychczasowe działanie.

Zdziwicie się pewnie, ale rynkowa nisza na gry „casualowe” jest wyjątkowo duża. Nie każdy lubi, albo ma czas na skrupulatne ćwiczenie „aimingu” w Counter-Strike’u, ale każdy znajdzie czas na partyjkę „Pasjansa”, „Kalamburów” na kurniku czy próbę pobicia rekordu we flashową gierkę na necie. Czasu zajmie ułamek – a przyjemność i satysfakcja jest :)

Sam też mam kilka gier w które gram w celu oderwania się od napływających obowiązków, czy po prostu, aby zabić czas czekając na gotującą się herbatę. Na pierwszy ogień idzie zawsze gra numer jeden – Tetris! Dużo grałem w wersję na Pegasusa (tę chińską podróbę NESa). Zdarzało się grać w klasyczną wersję pecetową. Sporo grałem w Tetrisa na Gameboy’a – głównie w drodze do/z pracy. Teraz natomiast pykam w „Tetris Zone” – najnowsze wcielenie najsłynniejszego hitu o spadających klockach. Gra jest bardzo ładnie zrobiona, zapewnia kilka trybów rozgrywki, a do tego wyposażona jest w kilka nietypowych elementów. Jednym z nich jest ranking online. Rejestrując grę otrzymujemy login i hasło, które wpisujemy do programu. Następnie każdy nasz osobisty rekord jest skrzętnie przekazywany na serwery twórców gry. Powstają z tego zestawienia najlepszych graczy. To przypomnia stare czasy gier arcade’owych, gdzie grało się o to, aby wpisać swoje trzy literki do „high score”. Graficznie gra prezentuje się całkiem nieźle. Ciężko oczekiwać od prostej gry logicznej oczojebnych fajerwerków, ale „Tetris Zone” jakieś paskudne nie jest i naprawdę przyjemnie wygląda. Dorzućmy do tego całkiem przyzwoitą, klasyczną niemal ścieżkę dźwiękową i naprawdę mamy wyjątkowo niezłą wersję popularnych ruskich klocków.

Gra ma jednak kilka wad. Jedną z nich jest konieczność dostępu do internetu, bowiem grać można w pełną wersję tylko i wyłącznie po zalogowaniu się w programie na swoje, przydzielone przy zakupie konto. Acha! Z tym elementem jak widać wiąże się kolejna sprawa – gra jest płatna. Kosztuje jednak tyle ile przeciętny seans w kinie (plus popcorn) a zabawy przy tym starczy na nieco więcej niż 2 godziny. Ostatni problem, to sterowanie. Niestety nie da się – z poziomu programu – skonfigurować gry do obsługi czegoś innego niż klawiatura. Osobiście lubię grać w Tetrisa na czymś tak klasycznym jak pad. Aby sobie to umożliwić wyszperałem w internecie rewelacyjny kawałek softu – XPadder. Jest to mapper klawiatury na klawisze pada. Ba! Można nawet kontrolować myszkę przy pomocy analogowych kontrolerów. Udało mi się swego czasu całkiem sprawnie skonfigurować moją Mantę do grania w „Star Wars: Knights of the Old Republic”. Czułem się niemal, jakbym grał na XBoxie! ;) XPadder sprawdza się też rewelacyjnie w „Tetris Zone”. Szczerze polecam ten niewielki ale jakże mocny programik. Samego „Tetrisa” też polecam. Czasami trzeba popykać w coś dla relaksu… Czytane tego tekstu trwa dłużej, niż rozgrywka w „Tetris Zone” w opcji Sprint.

Tetris Zone