'Games'

E3 (eczy)

2008.07.15 16:13 | Games | brak komentarzy »

Miało nie być na E3 pecetów i pewnie nie było. Kilka moich wniosków z doniesień z dawno już przebrzmiałych targów.

Fallout 3 będzie grą, którą polubią fani „Gears of War” a znienawidzą fani „Falloutów”. Typowa siekanina FPS z klimatem naśladującym (nieudolnie) „Fallouta”. Moje wielkie, prywatne rozczarowanie. Aczkolwiek to było do przewidzenia – Bethesda + Fallout = Oblivion wersja future. Double Damn!

Fable 2 może zaskoczyć. Już w październiku. Dowolnie stworzony świat, możliwość zawarcia związku, zajścia w ciążę, wychowania potomka. Prawie jak Simsy.

Exclusive na X360 – Portal Still Alive. Ciągle nie czuję jak grać w FPSy na konsoli… No nie czuję i już.

Square Enix szaleje! Final Fantasy XIII na X360, Infinite Undiscovery, Star Ocean: The Last Hope, The Last Remnant. Część z nich będzie i na PC!

Zagraj Kubicą już za rok!

2008.05.09 10:02 | Games | brak komentarzy »

Serwis autosport.com informuje, iż Formula One Administration oraz Codemasters zdecydowały się na współpracę, której efektem będzie powstanie w 2009 roku licencjonowanej gry na bazie mistrzostw Formuły 1. Poprzednie gry produkowane były przez Sony i działały jedynie na konsoli PlayStation 2. Codemasters obiecuje produkt na większość liczących się obecnie platform – z pecetem i handheldami włącznie. Gra ma być oparta na sprawdzonym silniku EGO Engine wykorzystanym w Colin McRae: DIRT oraz Race Driver: GRID.

Tak więc już niedługo będziemy mogli wcielić się w samego Roberta Kubicę i zdobyć mistrzostwo świata Formuły 1 w licencjonowanym bolidzie na licencjonowanych torach i w ogóle wszystko licencjo-cool :)

Tetris – The Movie

2008.04.15 11:03 | Fun, Games, Movies | brak komentarzy »

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to numerem jeden na mojej liście gier jest zawsze i wszędzie „Tetris”. W dobie ekranizacji książek, komiksów czy gier wydawać by się mogło, że nie da się zrobić filmu o… spadających klockach. Czyżby?

http://rootnode.grocal.pl/tetris.flv

source: Black20.com

Let’s play (casually)… Tetris Zone

2008.02.12 23:19 | Games | brak komentarzy »

Jakby się głębiej zastanowić, to rynek gier podzielił się obecnie na dwie części. Pierwsza z nich, to wysokobudżetowe produkcje, z filmową fabułą, niesamowitymi efektami, żyłujące sprzęt na maksa, wymagające od gracza totalnego poświęcenia i oddania. Są to najczęściej hity największych wytwórni – „World of Warcraft”, „Assassin’s Creed”, „Call of Duty 4″, „Civilization IV” itp. Niestety nie każdy z nas urodził się w okolicach stanu wojennego, nie każdy tulił do snu C64, Atari ST, Amigę czy wczesne wersje peceta, nie każdy jest „no lifem” grającym w każdy potencjalny hit czy bulący sporą kasę w MMORPGach. Dla tych, którym komputer służy jedynie do pracy lub sporadycznego obejrzenia skeczu na youtube lub ściągnięcia nielegalnie kawałka Britney Spears czy filmiku z Jenną Jameson stworzono inny rodzaj giercowej rozrywki – casual gaming.

Casual gaming, to granie „ot tak sobie”. Wyobraźcie sobie, że jesteście urzędniczką w Urzędzie Skarbowym, która właśnie zrobiła sobie mocną kawę, zamknęła drzwi na klucz i pragnie oderwać się na chwilę od analizowania deklaracji PIT-37. Co taka „pani urzędniczka” robi? Włącza „Pasjansa” lub „Kierki”! Pogra sobie do momentu, gdy na dnie kubka pojawią się fusy i – miejmy nadzieję – wróci do pracy. Nie żebym namawiał panie z US do opieprzania się w pracy… Broń Boże! Ale naukowo dowiedzione zostało, że nie da się efektywnie pracować przez pełne 8 godzin. Każde działanie wymaga chwilowych przerw w których nasz umysł i ciało zajmie się czymś całkowicie innym niż dotychczasowe działanie.

Zdziwicie się pewnie, ale rynkowa nisza na gry „casualowe” jest wyjątkowo duża. Nie każdy lubi, albo ma czas na skrupulatne ćwiczenie „aimingu” w Counter-Strike’u, ale każdy znajdzie czas na partyjkę „Pasjansa”, „Kalamburów” na kurniku czy próbę pobicia rekordu we flashową gierkę na necie. Czasu zajmie ułamek – a przyjemność i satysfakcja jest :)

Sam też mam kilka gier w które gram w celu oderwania się od napływających obowiązków, czy po prostu, aby zabić czas czekając na gotującą się herbatę. Na pierwszy ogień idzie zawsze gra numer jeden – Tetris! Dużo grałem w wersję na Pegasusa (tę chińską podróbę NESa). Zdarzało się grać w klasyczną wersję pecetową. Sporo grałem w Tetrisa na Gameboy’a – głównie w drodze do/z pracy. Teraz natomiast pykam w „Tetris Zone” – najnowsze wcielenie najsłynniejszego hitu o spadających klockach. Gra jest bardzo ładnie zrobiona, zapewnia kilka trybów rozgrywki, a do tego wyposażona jest w kilka nietypowych elementów. Jednym z nich jest ranking online. Rejestrując grę otrzymujemy login i hasło, które wpisujemy do programu. Następnie każdy nasz osobisty rekord jest skrzętnie przekazywany na serwery twórców gry. Powstają z tego zestawienia najlepszych graczy. To przypomnia stare czasy gier arcade’owych, gdzie grało się o to, aby wpisać swoje trzy literki do „high score”. Graficznie gra prezentuje się całkiem nieźle. Ciężko oczekiwać od prostej gry logicznej oczojebnych fajerwerków, ale „Tetris Zone” jakieś paskudne nie jest i naprawdę przyjemnie wygląda. Dorzućmy do tego całkiem przyzwoitą, klasyczną niemal ścieżkę dźwiękową i naprawdę mamy wyjątkowo niezłą wersję popularnych ruskich klocków.

Gra ma jednak kilka wad. Jedną z nich jest konieczność dostępu do internetu, bowiem grać można w pełną wersję tylko i wyłącznie po zalogowaniu się w programie na swoje, przydzielone przy zakupie konto. Acha! Z tym elementem jak widać wiąże się kolejna sprawa – gra jest płatna. Kosztuje jednak tyle ile przeciętny seans w kinie (plus popcorn) a zabawy przy tym starczy na nieco więcej niż 2 godziny. Ostatni problem, to sterowanie. Niestety nie da się – z poziomu programu – skonfigurować gry do obsługi czegoś innego niż klawiatura. Osobiście lubię grać w Tetrisa na czymś tak klasycznym jak pad. Aby sobie to umożliwić wyszperałem w internecie rewelacyjny kawałek softu – XPadder. Jest to mapper klawiatury na klawisze pada. Ba! Można nawet kontrolować myszkę przy pomocy analogowych kontrolerów. Udało mi się swego czasu całkiem sprawnie skonfigurować moją Mantę do grania w „Star Wars: Knights of the Old Republic”. Czułem się niemal, jakbym grał na XBoxie! ;) XPadder sprawdza się też rewelacyjnie w „Tetris Zone”. Szczerze polecam ten niewielki ale jakże mocny programik. Samego „Tetrisa” też polecam. Czasami trzeba popykać w coś dla relaksu… Czytane tego tekstu trwa dłużej, niż rozgrywka w „Tetris Zone” w opcji Sprint.

Tetris Zone

Logitech Formula Force Ex

2008.01.15 22:36 | Games | komentarzy: 5 »

Święta to fajna sprawa. Co tam choinka, co tam rodzinka, co tam żarcie. Wiemy i tak, że najważniejsze są prezenty! He he he… A pod moją choinką znalazło się coś, co zrobiło na mnie piorunujące wrażenie – kierownica Logitech Formula Force Ex.

Logitech Formula Force Ex

Logitech Formula Force Ex to – można by powiedzieć – najbardziej standardowa kierownica pod słońcem. Ma wszystko co trzeba i spełnia swoje zadanie w 100%. W wielkim pudle znajdziemy kierownicę osadzoną na dużej, plastikowej kolumnie oraz pedały gazu/hamulca podłączane docelowo do kolumny kierownicy niedługim kabelkiem. Całość zasilana jest zewnętrznym zasilaczem i przypinana do portu USB.

czytaj dalej / rest of entry »

Let’s play… Gears of War

2007.12.18 03:00 | Games | komentarzy: 1 »

Przeszedłem „Gears of War” na PC. Nie wyobrażam siebie grającego w tego typu gry przy pomocy pada, tak więc w „girsy” grałem standardowo na klawiaturze i myszce. Grałem i… No właśnie i co? „GoW” wydaje mi się przereklamowaną grą. Moim zdaniem ma tyle samo zalet co i wad. Zacznijmy od tej ciemnej strony mocy.

Gra jest krótka. Skończyłem ją w 13 godzin, co jest kiepskim wynikiem, bo da się ją przejść nawet w 7 godzin. Tak więc jedna wolna sobota i można mieć grę z głowy. W moim przypadku był to ponad tydzień, bo ciężko jest mi ostatnio usiąść do grania na dłużej niż dwie godziny. Z długością gry wiąże się kolejna wada – problemy techniczne. Jednym z powodów tak długiego grania były sporadyczne… utraty zapisów gry. „Gears of War” korzystają z pokręconego systemu Game for Windows Live. Cały postęp w grze zapisywany jest do zagrzebanego w czeluściach dysku profilu, który potrafi od czasu do czasu po prostu się skasować. Tym sposobem w połowie gry okazało się, że muszę zaczynać od początku.

Co jeszcze złego mogę powiedzieć o „GoW”? Gra się zacina. Po prostu nagle dostaje czkawki, klateczki spadają do poziomu poniżej akceptowalności i tyle. Dzieje się to dosłownie przez sekundę lub dwie, ale na tyle często, że zaczyna powoli wkurzać. Kolejną wadą – przynajmniej dla mnie – jest widok zza pleców bohatera połączony z „weave and bob”. „Machanie się głowy” ma sens w widoku z pierwszej osoby, ale w przypadku gry z widokiem zza pleców można dostać mdłości.

Przejdźmy jednak do zalet, bo przecież miliony much… eee.. graczy xboksowych nie może się mylić nazywając „Gears of War” jedną z najlepszych gier na X360. Nie grałem nigdy na X360, więc nie jestem w stanie powiedzieć, czy gra jest lepsza czy gorsza w wersji na blaszaka. Za to mogę wymienić parę zalet, które znalazłem. Po pierwsze silnik i ludzie, którzy zrobili konwersję. Połączenie bebechów z „Unreal Tournament III” z umiejętnościami polskich programistów z „People Can Fly” było dobrym posunięciem ze strony Epic. Gra jest po prostu ładna. Nie jest to może klasa „Crysisa” ale ma coś w sobie. Zaletą jest też ciekawa, chociaż liniowa do bólu i nieco niejasna fabuła. Plus należy się ogólnemu wrażeniu jakie robi gra – dynamiczna, chociaż defensywna walka, świetna muzyka oddająca nastrój gry, ciekawi przeciwnicy (szczególnie „główne szychy”), rewelacyjna snajperka, która z wykorzystaniem myszki jest bronią nie do zdarcia itd. itp.

„Gears of War” to dobra gra. Ma jednak wiele upierdliwych wad wśród których krótki czas gry w singla eliminuje ją z półki „best of the best”. W multi nie grałem, więc się nie wypowiadam. Tak czy inaczej polecam zagrać w „GoW”, bo to kawał dobrej rozrywki na zimowe wieczory. Jeśli jednak macie coś lepszego do zrobienia, to nic się nie stanie jak Marcus Fenix poczeka cierpliwie na swoją kolej.

This page requires Flash!