Spamalot, czyli Monty Python na deskach gdyńskiego Teatru Muzycznego

2010.09.27 22:47 | WWW | brak komentarzy »

And Saint Attila raised the hand grenade up on high, saying, ‚O Lord, bless this Thy hand grenade that, with it, Thou mayest blow Thine enemies to tiny bits in Thy mercy.’ And the Lord did grin, and the people did feast upon the lambs and sloths and carp and anchovies and orangutans and breakfast cereals and fruit bats and large chu–

Skip it, Brother!

And the Lord spake, saying, ‚First shalt thou take out the Holy Pin. Then, shalt thou count to three. No more. No less. Three shalt be the number thou shalt count, and the number of the counting shall be three. Four shalt thou not count, nor either count thou two, excepting that thou then proceed to three. Five is right out. Once the number three, being the third number, be reached, then, lobbest thou thy Holy Hand Grenade of Antioch towards thy foe, who, being naughty in My sight, shall snuff it.’

Kto nie widział, niech biegnie do kasy, dzwoni, zamawia, przyjeżdża i ogląda. Świetnie zrealizowany, rewelacyjnie przetłumaczony, błyskotliwie zagrany i niosący ducha Pythonów od podniesienia do opadnięcia kurtyny.

Braid – indie z głębokim przesłaniem

2010.03.07 12:03 | Games, Personal, X360 | komentarzy: 2 »

Po ponad roku przerwy wróciłem do „Braid”. Mam za sobą 4 odkryte światy i jeden pełnoprawnie ukończony. „Braid” urzekł mnie, oprócz niesamowitej grafiki i mechaniki, opowiedzianą historią. Zatrzymałem się na chwilę przy „Rozdziale 3″.

All those years ago, Tim had left the Princess behind. He had kissed her on the neck, picked up his travel bag, and walked out the door. He regrets this, to a degree. Now he’s journeying to find her again, to show he knows how sad it was, but also to tell her how it was good.

For a long time, he though they had been cultivating the perfect relationship. He had been fiercely protective, reversing all his mistakes so they would not touch her. Likewise, keeping a tight rein on her own mistakes, she always pleased him.

But to be fully couched within the comfort of a friend is a mode of existence with severe implications. To please you perfectly, she must understand you perfectly. Thus you cannot defy her expectations or escape her reach. Her benevolence has circumscribed you, and your life’s achievements will not reach beyond the map she has drawn.

Tim needed to be non-manipulable. He needed a hope of transcendence. He needed, sometimes, to be immune to the Princess’s caring touch.

Off in the distance, Tim saw a castle where the flags flutter even when the wind has expired, and the bread in the kitchen is always warm. A little bit of magic.

Warto zagrać…

Lose/Lose, czyli gra z konsekwencjami w realnym świecie

2009.11.05 09:21 | Games | komentarzy: 1 »

Przeglądając zakamarki internetu natrafiłem na informację, że Symantec uznał jedną z ogólnie dostępnych gier na Maca jako trojana. Gra jako trojan? Otóż według antywirusowców to jest możliwe. Mamy bowiem do czynienia z nietypową aplikacją. Z pozoru jest to typowy shooter w klimacie automatów z lat 70/80. Takie tam „Asteroids” lub inna „Galaga”. Sęk w tym, że każdemu przeciwnikowi na ekranie przypisany jest plik na dysku komputera. Zestrzelenie przeciwnika powoduje… skasowanie pliku! Z tego właśnie powodu Symantec uznał „Lose/Lose” za trojana.
O ile faktycznie sama gra jest, bądź co bądź niebezpieczna, to uznanie jej za „malware” uważam za lekkie nadużycie. Autor gry informuje o jej działaniu chyba na każdym kroku. Jest informacja na stronie internetowej, w pliku readme, a także na ekranie gry tuż po jej uruchomieniu. Jednym słowem, użytkownik ma jasność tego, co się będzie działo. Strzela, zestrzeliwuje przeciwnika, kasuje plik na dysku. Proste i logiczne. Takie jest zamierzenie programu. Jeżeli Symantec określa wrzuca taką grę do worka z napisem „trojany”, to niech wrzuci tam też menedżery plików, programy do partycjonowania i formatowania dysków, czy nawet… swoją aplikację, bo przecież oprogramowanie antywirusowe dość często usuwa pliki.
Gra jest niebezpieczna. To niezaprzeczalny fakt. Potraktowanie jej jednak przez jednego z największych graczy na rynku ogólnie pojętego bezpieczeństwa komputerowego jako zagrożenie jest dyskusyjne.
Szkoda, że nie mam Maca. Podobno jest też wersja na PC, ale… nie natrafiłem na taką.

YouTube Preview Image

30

2009.10.16 00:19 | Personal | komentarzy: 2 »

30 lat… O kurczę!

Serwis moje-musicale.pl wystartował!

2009.09.18 12:26 | Personal | brak komentarzy »

Po przeszło pół roku dyskusji, prac oraz zrealizowanych i niezrealizowanych pomysłów, światło dzienne ujrzał serwis www.moje-musicale.pl. Jest to następca od lat prężnie działającego bloga Dagmary ‚czarownicy’ Nakielskiej moje-musicale.blog.onet.pl. Zdecydowaliśmy, że formuła bloga ograniczała rozwój serwisu, postanowiliśmy więc stworzyć coś bardziej rozbudowanego. Tak powstały Moje-Musicale.pl. Znajdą się tam najświeższe informacje ze świata musicali, megabajty oryginalnych zdjęć, nagrań i filmów, ciekawe funkcjonalności, pozwalające na bieżąco śledzić „co w musicalach piszczy”. W planach mamy kolejne etapy rozwoju serwisu – nową, nieco bardziej klimatyczną szatę graficzną, możliwość dodawania komentarzy przez naszych czytelników oraz wiele niespodzianek, o których na razie nie wspominamy :)

Zapraszam w imieniu swoim i Dagmary…

Komedia wszech czasów, czyli jak to jest być skrybą

2009.08.19 22:17 | Movies, Personal | brak komentarzy »

Jeden z najlepiej zdubbingowanych filmów komediowych, czyli „Asterix i Obelix – Misja Kleopatra”. Tekst – Bartosz Wierzbięta. Już nie mogę się doczekać „Spamalotu” w Teatrze Muzycznym w Gdyni do którego libretto Erica Idle’a przetłumaczyć ma nasz najlepszy dialogista.

Wie Pan, moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze, albo że niedobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. No ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które, by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, że je znalazłem. Dziękuję życiu. Dziękuję mu. Życie to śpiew! Życie to taniec! Życie to miłość! Wielu ludzi pyta mnie o to samo: Ale jak Ty to robisz? Skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste. To umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj, na przykład, buduję maszyny, a jutro – kto wie – dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot choćby sadzić… znaczy… marchew.